O ekologii i życiu w idei less waste

by - 20:07



Jako iż mam teraz całkiem sporo czasu (który powinnam była przeznaczać na sen, ale ciii), zrobiłam sobie ostatnio coś pod rodzaj rachunku sumienia. Czy to jak żyję wpływa bardzo na zmianę klimatu, czy jest to ekologiczne i w myśl zero waste? Dzisiaj podzielę się z wami moimi wnioskami na ten temat, opowiem nieco jakie mam podejście do kilku aspektów eko-życia i zapewne niektórym z was sprzedam kilka przydatnych tipów, dlatego serdecznie zapraszam do dalszej lektury. 




Zero waste? Chyba mi się nie uda…


Tak myślałam na początku. I nadal daleko mi jest do faktycznego życia bez odpadków, ale od kiedy uświadomiłam sobie jak wiele rzeczy w moim życiu to tak naprawdę zbędne gadżety bądź wymysły (czytaj: ulepszenia) wielkich koncernów dążyłam do znacznej redukcji produkowanych przeze mnie śmieci. Zmiany wdrażałam bardzo stopniowo, pamiętając przy tym, że nie mieszkam sama i jeśli chcę, żeby less waste wypaliło to i moja druga połówka musi być do tego przekonana. 

Zaczęliśmy od rozmów. Wielu długich rozmów o plastiku, jak go zastąpić, wyeliminować… Dlaczego mamy tyle plastiku, skąd się on bierze? Czy można zamienić jakoś produkty pakowane w plastik na inne, które łatwiej jest recyklować? Znaleźliśmy kilka ciekawych opcji, które postanowiliśmy przetestować. 

Zrezygnowaliśmy na przykład z wszelakich cudnie pachnących żelów pod prysznic. Nie dość, że w plastikowej butelce to jeszcze często ze składami wyglądającymi jak strona dobrej powieści. Magiczne właściwości opisywane na opakowaniach często są bujdą, serio polecam wam się zagłębić w ten temat! Głębokie nawilżenie już od zaraz, naprawienie połamanych włosów… Pierdolenie o Szopenie! Żele zastąpiliśmy zwykłym mydłem w kostce, które pod względem wydajności nie ma sobie równych. Tak bardzo podoba mi się ta mydlana idea, że myślę poważnie nad robieniem swoich własnych. Tym samym koniec nawet z papierowymi opakowaniami! Szampony do włosów również mamy w planach wyrzucić z naszych codziennych produktów. To znaczy ja będę eliminować szampony - od kiedy Łukasz zgolił głowę do mycia swojej zacnej brody i łysiny używa mydła do brody. Z mojej strony została mi ostatnia butelka szamponu, która potrwa mi jeszcze przez kilka dobrych miesięcy. Przerzucam się na szampon w kostce, który świetnie myje, doskonale się pieni i jest nieziemsko praktyczny! 

Pożegnaliśmy się z plastikowymi szczoteczkami do zębów. Od dobrego roku używamy tych bambusowych i choć na początku ciężko było się do nich przyzwyczaić tak teraz nie mamy już najmniejszego problemu z nimi. Jeśli chodzi zaś o zmywanie makijażu… Moim uniwersalnym środkiem już od kilku lat jest olej kokosowy - oczywiście tłoczony na zimno i z logiem fair trade. Używam do w kuchni, do moich bulletproof coffee, do olejowania włosów, jako dodatku do kremu, pomadki na usta i produktu do zmywania makijażu. Jedna rzecz, a tyle potrafi zrobić! 

W chwili obecnej głównym źródłem plastiku w naszym domu jest… woda. Tak, dobrze czytacie. Zwróciliśmy uwagę na fakt, że pijemy bardzo mało wody w ciągu dnia. Najczęściej w naszych kubkach i szklankach pojawia się kawa, herbata, piwo… Bardzo rzadko czysta, zwykła woda. Zakupiliśmy więc karafkę do filtrowania kranówki, ale niestety… Zwykła woda po prostu nam nie smakuje! Oboje przepadamy jednak za wodą gazowaną (i mówię tu serio o wodzie, słodkie gazowane napoje są naprawdę rzadkością w naszym domu), ale tutaj jednak pojawia się problem plastiku. Jest go naprawdę dużo! I bardzo, bardzo chcemy to zmienić, dlatego poszukujemy syfonu albo innej maszynerii, która pozwoli nam na zrobienie wody gazowanej w domowym zaciszu. Jeśli korzystacie z takiego sprzętu i macie nam coś do zaproponowania - jesteśmy otwarci na sugestie! 




Strażnikami czystości w moim domu są dwa produkty


Ocet i soda oczyszczona. Nie potrzeba mi nic więcej, to kombo doskonale zdaje egzamin za każdym razem. W te wakacje mam zamiar zacząć się bawić w małego chemika, w końcu mój dyplom na coś się przyda! A tak na poważnie - będę eksperymentować i szukać pomysłów na zastąpienie płynu do mycia naczyń czy płynu do prania.

Od miesięcy nie użyłam już żadnego środka do przeczyszczania rur - niech żyje nasze uzależnienie od dobrej kawy, którą sami sobie w domu mielimy. Fusy lądują w ogródku, w kanalizacji czy też… na ciele, jako świetny peeling! Łyżeczka zmielonej kawy jest genialnym pochłaniaczem nieprzyjemnych zapachów w lodówce, wystarczy umieścić mały spodek ze świeżo zmieloną kawą na półce i przekonacie się, że po kilku dniach lodówka zapachnie wam inaczej. 

Naprawdę całkiem sporo zmieniliśmy nasze nawyki i choć wiemy, że jeszcze nie jest jakoś rewelacyjnie i stać nas na więcej, to i tak jesteśmy cholernie z siebie dumni. 




W sieciówkach kupujemy tylko skarpetki


Zazwyczaj w HM, na męskim dziale, bo są kolorowe i mają idiotyczne wzorki, które doskonale odpowiadają naszemu stylowi. Wolę iść do jakiegoś second-handu i dać ubraniom drugie życie, niż podążać ścieżką fast-fashion, która nie dość, że wpędza wszystkich w bezcelowy konsumpcjonizm to jeszcze szkodzi planecie i ludziom. Nauczyłam się dbać o ubrania, upcyclować i recyklować je jeśli czuję taką potrzebę. Ale serio nie widzę sensu w posiadaniu szafy wypchanej szmatami zrobionymi przez kobiety i dzieci w azjatyckich krajach, które ani nie mają godziwej wypłaty, ani porządnych warunków pracy. Szanuję swoje pieniądze, wolę przycisnąć pasa i sprawić sobie kilka oryginalnych rzeczy, które szyte są tutaj na miejscu, we Francji, niż kupić kolejną bluzeczkę z Zary czy innego Stadivairusa, która za dwa tygodnie straci na wartości (bo to w końcu fast-fashion) i spierze się po czterech praniach.

Dbam bardzo o swoje rzeczy. Piorę je w niskich temperaturach - to dobre i dla tkaniny, i dla planety. Przestrzegam dozowania płynu do prania, w końcu co za dużo to niezdrowo. W dobie sieciówek straciliśmy tę chęć o troskę i dbanie o swoje rzeczy. W końcu w sieci można zamówić w ciągu trzydziestu sekund, a galerie handlowe są otwarte dłużej niż kościoły. Po co przyszyć guzik, skoro można wyrzucić i kupić nowe, prawda? 






Odkopałam niedawno swój profil na Pinterest i stwierdziłam, że się nim z wami tutaj podzielę. Zapomniałam, jakie to jest rewelacyjne miejsce w sieci! Zrobiłam więc kilka tablic, do których przypinam sobie swoje inspiracje i pomysły. Uważam się za kreatywną osobę, ale lubię również podpatrzeć innych. A w temacie tego wpisu mam aż dwie tablice - przeglądnijcie je sobie, może akurat coś się wam spodoba! 


Możecie albo zeskanować Pincode (jeśli posiadacie apkę) lub po prostu kliknąć w zdjęcie - powinno was przenieść do mojego magicznego świata! Dajcie również znać co sądzicie na ten temat! Kupujecie w sieciówkach czy sami szyjecie ciuszki? Może ograniczacie mięso lub sami kręcicie swoje kremy? Dajcie znać, jestem ciekawa podejścia innych ludzi do tych kwestii! 



Pozdrawiam i do zobaczenia już niedługo!




Karolina

You May Also Like

0 komentarze

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!