Święta od kuchni, tradycyjne francuskie potrawy na Boże Narodzenie

by - 07:47


Święta już tuż tuż, więc pomyślałam, że przybliżę wam kulinarne zwyczaje Francuzów! I choć wiem, że z biegiem czasu tradycje te się zmieniają, w wielu francuskich (i nie tylko) domach te rarytasy nadal się pojawiają. Przyznam się szczerze, że wiele z nich próbowałam i nie mogę się do nich przekonać, inne uwielbiam, a jeszcze inne blokują mnie już z etycznego punktu widzenia. Ciekawi o co może chodzić? Zapraszam do świątecznej lektury! 



Nie będę się zagłębiać w tradycje każdego regionu Francji, a jedynie szybko nakreślę wam główne przysmaki, jakie znajdziecie na francuskim, świątecznym stole. “Obowiązkowych” pozycji jest kilka, o nich mówi się najczęściej w radiu czy telewizji, a całą masę przepisów na nie znajdziecie w Internecie! 


Owoce morza


Ostrygi, krewetki, homary, wszelakie mięczaki… Niemalże symbol Francji, która to jest jednym z największych konsumentów ostryg na świecie! Sezon na najlepsze ostrygi wypada właśnie zimną - jada je się w miesiące mające literę “r”, tak więc od października do kwietnia. Ale jest też bardziej prozaiczny powód, dla którego owoce morza pojawiają się na świątecznym stole! Oprócz szczytu sezonu, który wypada właśnie w ten okres, zimą jest… zimno! Co było wielkim plusem w czasach, kiedy samochody-chłodnie nie istniały. Teraz ostrygi i inne owoce morza można zjeść niemal o każdej porze roku, zgodnie jednak z tradycją muszą się pojawić na świątecznym stole. 

zdjęcie: sveta_zarzamora

W moim domu te przysmaki pojawiają się pierwszego dnia świąt, gdyż Wigilię staramy się robić w miarę “polską”. Moi rodzice przepadają za owocami morza, nigdy nie odmawiają sobie tej przyjemności. Ja sama nie przepadam, zdecydowanie preferuję ryby, toteż zostawiam im te przysmaki ku ich wielkiej uciesze. 




Foie gras


Ośmiu na dziesięciu Francuzów deklaruje, że nie wyobrażają sobie świąt bez foie gras. Dlaczego jada się je głównie na święta? Zapewne ze względu na cenę - za naprawdę dobre foie gras trzeba dać nieco pieniążków, dlatego jest to przysmak na koniec roku, kiedy można sobie pozwolić na nieco więcej wydatków. Oczywiście można to jeść przez cały rok, ten pasztet znajdziecie w niemalże każdym sklepie.

zdjęcie: eymet-village.com

Jeszcze kilka słów o tym… Foie gras to dosłownie tłusta wątroba. A konkretniej rzecz ujmując jest to patologicznie obtłuszczona gęsia wątroba pozyskiwana z tuczonego drobiu. W sieci znajdziecie reportaże na ten temat, nie polecam ich oglądać jedząc lub pijąc, obrazy są drastyczne. U mnie tego na pewno nie będzie. Powiem wam szczerze, że nigdy nie próbowałam foie gras, a kiedy poczytałam więcej na temat sposobu produkcji i jak konkretnie robi się ten typ pasztetu wszelaka ochota chociaż poznania nowego smaku mi przeszła. Osobiście uważam, że jest to torturowanie zwierzęcia dla chwilowej przyjemności (wątpliwej…) człowieka. Jestem na nie! 




Świąteczny indyk


W wielu francuskich domach na świąteczny stół wjedzie pieczony indyk z kasztanami lub inna odmiana tego drobiu. Choć Francja to raczej kraj preferujący kaczki i gęsi tak jednak indyk podbił serca Francuzów z prostego powodu - jest duży i tani. Jest większy od kury, zdecydowanie jednak tańszy od gęsi. Jako że ostrygi, foie gras i trzynaście deserów już jest na stole na czymś trzeba przyoszczędzić! 

zdjęcie: foodlavie.com

Zdecydowanie wolę moje krokiety z kapustą i grzybami! Tym bardziej, że staram się ograniczyć mięso do minimum. Ale miałam już przyjemność jedzenia pieczonego indyka lub kaczki w cieście i przyznam, że jest to naprawdę dobre! 





Bûche de Noël


To tradycyjna świąteczna rolada biszkoptowa z kremem maślanym. Cały jej urok kryje się w wyglądzie, gdyż przypomina duże polano. Robienie tego ciasta to sama przyjemność i radość, żeby z polewy czekoladowej wyczarować korę drzewa jest naprawdę dużo zabawy! Polecam je zrobić chociaż raz w życiu, możecie być pewni, że zachwycicie bliskich! Może w tym roku uda mi się wygospodarować nieco czasu, żeby zrobić chociaż malutką bûche. 

zdjęcie: bettycrocker.com

Ten deser pojawił się stosunkowo niedawno na francuskich stołach. Wzięło się to zapewne z tradycji palenia wielkiego polana w Wigilię Bożego Narodzenia, polana tak wielkiego, że żar utrzymywał się do rana, a w wielu regionach Francji mówiło się, że polano takie powinno się palić aż do święta épiphanie, to jest do święta Trzech Króli! Jednak kiedy tradycyjne, wielkie piece zaczęły znikać z domostw zwyczaj ten zaczął wymierać. Dlatego na stołach kładziemy świeczki i bożonarodzeniowe polano, które to tak ciężko skończyć po zjedzeniu wszystkich innych pyszności! 



Najlepszym prezentem, jaki można komuś sprawić jest… czekolada! Świąteczne czekoladki są tutaj niezwykle popularne i dorzuca się je niemal do każdego upominku. 



Boże Narodzenie we Francji kojarzy mi się ze spokojem. Nie odczuwa się tutaj tej świątecznej gorączki tak bardzo jak w Polsce, nikt nie myje okien i nie szoruje podłóg jakby świat miałby się skończyć, wszyscy raczej bardziej skupiają się na rodzinie. To kraj z naprawdę niezwykle luźnym podejściem do sprawy świąt. Miasta są zawsze pięknie ozdobione, jarmarki świąteczne kuszą zapachem grzanego wina z pomarańczami i przyprawami, wszechobecne są Mikołaje i promocje na prezenty. Mało jest tutaj osób wierzących, większość obchodzi święta głównie dlatego, że jest to dzień wolny od pracy, a więc doskonała okazja do spotkania się w gronie rodzinnym. 


Zdecydowanie bardziej podoba mi się to podejście do świąt. Dwudziestego szóstego grudnia po świątecznych przysmakach nie ma już praktycznie śladu, każdy wraca do pracy i myślami jest już przy Sylwestrze i Nowym Roku. A ten Nowy Rok zapowiada się wyjątkowo cudownie. Do zobaczenia w kolejnym tekście!







You May Also Like

0 komentarze

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!