Masońska historia Bordeaux

18:17






Kilka tygodni temu przeglądając kalendarz wydarzeń na Facebooku trafiłam na bardzo ciekawą propozycję wycieczki po Bordeaux. Uwielbiam dowiadywać się nowych rzeczy o moim mieście, dlatego z wielką przyjemnością się na nią zapisałam! O tym co widziałam, czego się dowiedziałam, czy było warto i czy ją polecam w dzisiejszym bileciku, zapraszam! 



Organizacja wycieczki


Tak jak wspominałam na samym początku - wydarzenie to znalazłam na Facebooku, wystarczy obserwować kilka stron o bordoskiej tematyce, żeby dostawać sugestie i propozycje takich wydarzeń. Wycieczka jest proponowana na stronach Découvrir Bordeaux oraz Paris ZigZag, osobiście zarezerwowałam swoje miejsce na tej drugiej. Cena to piętnaście euro, co nie jest wcale wielkim kosztem - jest nieco droższa od mojego poprzedniego spaceru po Bordeaux z przewodnikiem (jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać odsyłam was do tekstu). Wizyta zaczynała się precyzyjnie o godzinie 18 i trwała dwie godziny, w ciągu których miałam okazję dowiedzieć się nieco więcej o masonerii w Bordeaux! Dlatego przejdźmy do rzeczy...


Wolnomularstwo w mieście wina


Przemiły przewodnik rozpoczął ten spacer od wprowadzenia nas nieco w historię masonerii, zapewne wiecie, że pierwsze loże masońskie powstały w Anglii i Szkocji w XVIII wieku. Ruch ten przybył do Bordeaux już piętnaście lat po powstaniu Wielkiej Loży w Londynie za pośrednictwem trzech kupców - Martin Kelly, Jonathan Robinson i Nicolas Staimton stworzyli pierwszą lożę w Bordeaux (i we Francji!), która zwie się… L’anglaise. Mówię w czasie teraźniejszym, gdyż loża ta nadal istnieje. Jest to najstarsza loża masońska we Francji. 


Dowiedziałam się kilku bardzo ciekawych rzeczy, które zdecydowanie zmieniły moje spojrzenie na miasto, które tak kocham. I tak na przykład… czy wiedzieliście, że architekt Teatru Wielkiego w Bordeaux zaprojektował i wykonał ten monument, żeby zaimponować innym masonom i móc wstąpić do loży La française? Victor Louis, bo to o nim mowa, w swoim architektonicznym dziele wplótł nieco symboliki masońskiej. Na przedniej fasadzie teatru znajduje się dwanaście statuetek - dziewięć przedstawia greckie Muzy, kolejne trzy przedstawiają Afrodytę, Herę i Atenę. Muzy jako patronki szeroko pojętej sztuki zawsze były symbolami wolnomularstwa, do tego stopnia, że jedna z bordoskich loż zwie się “Dziewięć Sióstr”. Trzy greckie boginie są zaś alegoriami piękna, potęgi i mądrości, kolejnych masońskich wartości. 


W latach dziewięćdziesiątych Teatr Wielki został odnowiony, z okazji jego ponownego otwarcia zagrano Czarodziejski Flet, słynny utwór słynnego i oddanego swojej misji masona - Wolfganga Amadeusa Mozarta. 





Kolejnym etapem wycieczki był plac Quinconces, o którym myślałam, że wiem niemal wszystko. Jakże się myliłam! Stojąc pośrodku placu przewodnik zaczął opowiadać nam o… miejscach spotkań różnych loż. Tak, zapewne myślicie tak jak ja - jaki jest wspólny mianownik pomiędzy jednym z największych placów w Europie i jakimś budynkiem czy salą, w której gromadzą się masoni? Wszystko ułożyło się w jedną całość, kiedy opowiedział nam jak wygląda taka sala. 


Miejsce spotkań masonów to sala na planie prostokąta. Czcigodny Mistrz zajmuje centralne miejsce na jednym z końców sali, ściany często są wtedy w łuku, który łączy Mistrza z resztą członków loży, którzy siedzą naprzeciwko siebie. Oprócz dozorców, Czcigodny Mistrz ma po swojej prawicy Sekretarza, zaś po lewej stronie ma swoje miejsce Mówca. Sekretarz prowadzi zapisy lożowe, Mówca pilnuje przestrzeganie zasad i przedstawia wnioski, które mają zostać poddane pod głosowanie. Zadacie mi pytanie - i co w związku z tym? A ja odpowiem tym oto zdjęciem:

źródło zdjęcia


I choć powstanie monumentu Girondins oraz postawienie posągów Montaigne i Montesquieu na placu Quinconces dzieli wiele, wiele lat - ciężko jest uwierzyć w przypadek, prawda? Co prawda Montaigne nie był masonem (żył w XVI wieku), ale można gdybać, że zapewne by nim był, gdyby żył jakieś dwieście lat później… Najprawdopodobniej bordoskie loże miały ogromny wpływ na wygląd tego placu, choć oficjalnie mówi się o przypadku. Jak uważacie, aż taki zbieg okoliczności jest możliwy? 





Piękno w detalach


Najstarsza loża masońska w Bordeaux istnieje nadal i ma się bardzo dobrze, podobnie jak… około 80 innych loż w bordoskiej metropolii. Wiemy także, że w okolicach Place des Martyrs de la Résistance znajduje się osiem miejsc spotkań, z których korzysta 50 loż, które tworzy ponad dwa tysiące osób. Wolnomularstwo w Bordeaux nadal działa! 


To, że warto zwracać uwagę na detale w architekturze wiem już od dawna, ale dopiero teraz odkryłam symbolikę wielu płaskorzeźb i tych drobnostek na fasadach budynków. Spacerując ulicami Bordeaux, które noszą dumnie nazwiska znanych bordoskich masonów z łatwością teraz mogę dostrzec charakterystyczne symbole takie jak cyrkiel i węgielnica. Ale na fasadach pojawiają się również te mniej oczywiste znaki, które nie wszyscy kojarzą z wolnomularstwem, chociażby liście akacji, trójkąt albo nawet dłoń położona na sercu lub szyi (jeśli jest to na przykład płaskorzeźba). 


Te klasyczne symbole masońskie znajdziecie dosłownie wszędzie - w architekturze, sztuce (fontanna na placu Quinconces jest tego doskonałym przykładem) czy chociażby na grobach zmarłych braci wolnomularzy. Jeśli jesteście ciekawi - polecam spacer aleją 37 i 38 na cmentarzu Kartuzów w Bordeaux! 






Na samym końcu wycieczki podsumowaliśmy nieco to, co widzieliśmy i czego się dowiedzieliśmy. Nasz przewodnik zaproponował nam swoją broszurkę z informacjami dotyczącymi masonerii w Bordeaux. Chętnie ją wzięłam, kosztowała 1€. 

Muszę przyznać, że były to wyjątkowe dwie godziny, podczas których dowiedziałam się naprawdę wiele! Ale… jeśli mogę sobie pozwolić na moment szczerości nie będę polecać tej wyprawy. Pan przewodnik choć bardzo miły i zapewne bardzo kompetentny, jednak jego sposób opowiadania historii był dosyć specyficzny. Zdawkowo odpowiadał na zadawane mu pytania, wybierał najbardziej głośne miejsca, żeby się zatrzymać i opowiedzieć kolejną anegdotkę, przez co był zmuszony powtarzać wszystko kilka razy, bo po prostu nie słyszeliśmy. Wizyta ta jest również droższa i krótsza od na przykład spaceru w miejsca kultu różnych religii w Bordeaux (ponownie - odnośnik do tekstu na ten temat znajdziecie tutaj), w głębi serca liczyłam na więcej.
Jeśli jesteście ciekawi tej historii - śmiało, idźcie, sama nie opisałam tutaj wszystkiego tego, czego się dowiedziałam. Najlepiej jest się przecież przekonać na własnej skórze czy ten typ historycznych spacerów wam pasuje! Z mojej strony myślę, że była to pierwsza i ostatnia wycieczka z Paris ZigZag, na kolejne będę udawać się razem z Office de Tourisme de Bordeaux!



~ Karolina

You Might Also Like

0 komentarze

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!

Polub nas na Facebooku!