Poprawność językowa

15:36






- Wiesz, rok temu mieliśmy śmieszną sytuację z moim chłopakiem. Mieliśmy lecieć do Polski, ale dosłownie na trzy dni przed odlotem miał formację w Paryżu i… - Miał co, przepraszam? - No, formację… to nie tak się mówi..?
Mieszkając już kilka, kilkanaście lat w danym kraju tracimy język ojczysty, nie ma co się oszukiwać. Ile to już razy zdarzyło mi się guglować jakieś słowo, żeby znaleźć polski odpowiednik. Ciężka sprawa, zwłaszcza kiedy rozmawia się z kimś twarzą w twarz, a nie za pośrednictwem pisanych wiadomości… 



Językowy analfabeta


Jakiś rok temu napisałam tekst dla portalu Polki na Obczyźnie pod tytułem “Językowy analfabeta”, w którym w sporym skrócie wykazałam, jak w tej chwili postrzegam siebie jako poliglotkę. Językowa schizofrenia. Pamiętam jak na samym początku mojej przygody we Francji byłam pod ogromnym wrażeniem kobiet, których rozmowy słyszałam w tramwajach. Kobiety z Maghrebu, które mówiły po arabsku i od czasu do czasu wstawiały jedno lub dwa francuskie słowa. Jak ja wtedy chciałam nauczyć się arabskiego, żeby dowiedzieć się o czym rozmawiają i czyim synem był ten typ, którego opisywały po francusku! 

Oprócz podziwu w moim mózgu kotłowało się również zdziwienie. Czy faktycznie można zapomnieć, czy one zdają sobie sprawę z tego, że wstawiają słowa z innego języka? Czy ich rozmówcy robią to samo, czy się rozumieją? Odpowiedź przyszła szybciej niż się spodziewałam, kiedy rozmawiając po polsku z mamą wstawiłam słowo po francusku. Rozumiałyśmy się bez problemu, dopiero po kilku chwilach niepewnie zapytałam: “czy ja właśnie powiedziałam coś po francusku, kiedy rozmawiałyśmy w ojczystym języku?”.

Tak jak pisałam w tamtym tekście - swoją edukację w Polsce zakończyłam na pierwszej klasie gimnazjum, a ostatni raz pisemny egzamin po polsku pisałam na swojej maturze, kiedy to wybrałam ten język jako dodatkową opcję. Mój zasób słów jest coraz biedniejszy, choć nadal staram się posługiwać w miarę poprawnym polskim, piszę tu teksty, rozmawiam z rodziną czy znajomymi, udzielam się na forach dyskusyjnych. Kiedy tylko jest okazja porozmawiać z kimś po polsku - robię to. Niech poświadczy o tym fakt, że kiedy tylko Dar Młodzieży wpłynął do Bordeaux leciałam tam jak na skrzydłach z nadzieją i ogromną ochotą na rozmowę z kimś właśnie po polsku. 


Popraw mnie jeśli się mylę!


Spolszczam wiele francuskich słów. Aplikuję jakąś metodę, zamiast ją zastosować, chętnie partażuję, zamiast się dzielić, a od jakiegoś czasu mam fazę na kurżetki… a, przepraszam - cukinie! 

Nie znam też wielu odpowiedników dla francuskich słów, którymi posługuję się na co dzień. Na potrzeby tego tekstu zapewne je wygugluję, żeby na kilku przykładach pokazać wam o co mi chodzi. Ostatnio opowiadałam swojemu chłopakowi o czym był mój ostatni, bardzo interesujący wykład z chemii nieorganicznej. Tłumaczyłam więc czym są defekty Frenkela i Schottky’ego, jednak nie wiedziałam jak wyjaśnić mu pojęcie “lacune”. Jedyny odpowiednik jaki miałam w głowie był po angielsku (vacancy), jednak dopiero teraz wiem, że po polsku jest to wakans. Miałabym ogromny problem z rozmową o chemii z moją ciotką, która jest nauczycielką właśnie tego przedmiotu! I to wszystko przez fakt, że nie znam technicznych pojęć po polsku, tylko po francusku. A przecież mówię o tym na co dzień i nie mam problemu, z wyjaśnieniem znajomym pojęć, których oni nie ogarniają. Jednakże nie jestem w stanie przełożyć ich na język ojczysty. 

Dlatego jeśli kiedykolwiek znajdziecie tutaj błąd bądź nie zrozumiecie czegoś co napisałam - śmiało zwróćcie mi uwagę. Nie zawsze poprawię swój błąd w tekście, ale na pewno będę się starać, żeby już nigdy więcej mi się nie zdarzył. 

Wyjdę na nie skromną, ale uważam, że pomimo tylu lat spędzonych we Francji mój polski jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Trzeba jednak o to dbać. Znajomość języków obcych jest bardzo ważna, a już zwłaszcza w obecnych czasach! Dlatego uczmy się wszyscy. I nie bójmy się robić językowych błędów!



~ Karolina

You Might Also Like

2 komentarze

  1. To zrozumiałe. Jeśli człowiek używa na codzień danego języka to ma prawo zapomiać niektórych z ojczystego języka. Jednak pojedycze słowa to żadna tragedia, dogadać się dogadasz, drobne braki tego nie zmienią jakoś poważnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę! Jednak często jest to męczące kiedy nie można znaleźć specyficznego słowa podczas rozmowy z kimś :)

      Usuń

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!

Polub nas na Facebooku!