Dbaj o tradycje!

09:44



Każda rodzina ma swoje zwyczaje, swoje tradycje, które przestrzega - czy to z powodów wiary, wyznania; czy też po prostu z przyzwyczajenia, z sentymentu. Ale kiedy cząstka tej małej społeczności wyjeżdża za granicę… zwyczaje albo się adaptują, albo pozostają niezmienne. Dzisiaj porozmawiamy sobie o tych tradycjach i jak to wszystko pogodzić mieszkając za granicą. 



Proza życia


W Polsce istnieje wiele pięknych praktyk, które będąc dzieckiem nie zawsze się docenia czy w pełni rozumie. Zresztą - nie tylko w Polsce, ale jako że właśnie stamtąd pochodzimy i tamte zwyczaje znamy najlepiej i to właśnie na kilku z nich się skupimy. 
Każda rodzina ma swoje przyzywczajenia - niedzielny obiad rodzinny po kościele, czwartkowe spotkania z ciotką w jej domu, gdzie zawsze czeka na Ciebie pachnące ciasto i herbata z cytryną. Rodzinne smażenie i obżeranie się pączkami w Tłusty Czwartek, majówkowe wypady za miasto i oczywiście świąteczne spotkania, gdzie co roku słyszy się tę samą dyskusję, jest ona jednak bardzo serdeczna i pełna śmiechu. 



Kiedy podejmujesz decyzję o wyjeździe za granicę, a w końcu pakujesz się do samochodu, pociągu czy samolotu i udajesz się do nowego miejsca, które będziesz nazywać domem możesz zacząć odczuwać tęsknotę za tym. Za tą banalnością, za posiadaniem rodziny na wyciągnięcie ręki. Za bliskością, której pewnie wcześniej nie doceniałeś. No ale to już w naszej ludzkiej naturze jest, że tak naprawdę doceniamy coś, kiedy to tracimy lub mamy limitowany do tego dostęp. 
Owszem, obecnie można podróżować szybko i w miarę tanio, co to za problem pojawić się na święta czy urodziny wujka Staśka, co nie? Ale przecież nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić i nie wszyscy tego chcą. Osobiście ostatni raz w Polsce byłam w kwietniu tego roku (2018) i… na razie mi wystarczy. Owszem, nie ma dnia, żebym nie myślała o tym jak cudownie byłoby spędzić święta razem z rodziną w Polsce, kto wie, może nawet załapać się na odrobinę śniegu. Ale mam i rodzinę tutaj, w Bordeaux, z którą wyrobiliśmy już sobie nowe, emigracyjne tradycje. I szczerze powiedziawszy lubię tę moją strefę komfortu tutaj. 



Nowe zwyczaje


Co roku u moich rodziców pojawia się żywa choinka, którą wraz z moim rodzeństwem z pasją dekorujemy. Co roku tworzymy nowe ozdoby z papieru i gazet, które potem delikatnie chowamy do pudełek. Na szczycie choinki stoi Weteran. Tak w rodzinie nazywamy anioła, który co roku się tam pojawia. Ma tyle samo lat co ja i choć już ktoś kiedyś podjął próbę zdetronizowania go - póki ja żyję to właśnie Weteran będzie uświetniał świąteczne drzewko. Nie ma już aureoli na głowie, jego włos jest zwichrzony, a skrzydła ledwo trzymają się złoto-wyblakłej kiecki. Ale trzymamy go ze względu na wartość sentymentalną. Jest jedną z nielicznych rzeczy w naszym życiu, która pozostaje niezmienna. 
Co roku mama piecze makowiec i sernik, co roku jest barszcz czerwony i biały. Co roku na naszym wigilijnym stole pojawia się świetne bordoskie czerwone wino, a w tym roku zagości też tradycyjne francuskie ciasto świąteczne. To tradycje zmieniają się dla nas, nie my dla tradycji. 



Jedno z pierwszych Halloween jakie tu spędziliśmy było dosyć spokojne, chyba dzięki zapasowi cukierków z Polski, jakie wysłali nam dziadkowie. Ale i słodycze dosyć szybko się skończyły. Kolejne dzieciaki, które pukały do drzwi i które tak spragnione były łakoci częstowałam… kanapkami. I wiesz co? To właśnie normalne jedzenie zrobiło większą furrorę niż cuksy. Dokarmiliśmy wtedy chyba pół rezydencji. 
Nie obchodzę Halloween, jakoś nigdy mnie to nie interesowało. Zawsze lubiłam ten okres czasu, kiedy jeździliśmy z rodziną na cmentarze. Podobały mi się znicze i imponujące nagrobki. Lubiłam też słuchać ludzi, którzy opowiadali o swoich zmarłych bliskich. Więc kiedy moja siostra wymalowana w stylu la Catrina wychodzi na imprezę halloweenową, ja biorę znicz i idę na mój ulubiony cmentarz w Bordeaux. Tutaj nie ma tradycji zniczy czy zalewania grobów kwiatami. Zamiast tego pamiątkowe tabliczki, cisza i spokój. Cmentarz jest niemalże pusty w tym okresie. Zapalając światełko myślami jestem przy tych wszystkich, których znałam, ceniłam i kochałam, a których już nie ma na tym świecie. I nie ważne, czy spoczywają na francuskiej czy polskiej ziemi. Pamiętam. 


Tłusty Czwartek to pikuś… Najpierw trzeba przeżyć francuski Tłusty Wtorek! Myślę, że razem z Polą zapoczątkujemy piękną tradycję obżerania się pączkami i croissantami popijając to wszystko gruszkowym cydrem. I to w oba te dni, spróbuj nas przebić! Oczywiście trzeba dodać do tego święto Trzech Króli, gdzie obowiązkowo pojawia się galette des rois. I cydr, nie zapominajmy o cydrze. Bo przecież kto widział króla bez pucharu w ręce. 


Francuskie adaptacje


Każda okazja do świętowania jest dobra, prawda? I każda z nich to idealny moment, żeby lepiej poznać miejsce, w którym się mieszka, ludzi z którymi się współżyje i wspólnie stworzyć nowe zwyczaje. Uwielbiam we Francji fakt, że jest tyle okazji, żeby zacząć coś nowego, co może przypaść ludziom do gustu i z chęcią będą to kontynuować. Uwielbiam święta rzeki i wina, przeplatane między sobą. Te masy ludzi, którzy wypływają wtedy na miasto w tym samym celu - spędzić wspólnie świetny czas. 
Co roku idziemy na paradę z okazji 14 lipca, a następnie kierujemy swoje oczy wysoko w niebo, żeby podziwiać fajerwerki. Co roku chodzimy na Chartrons, żeby chociaż nacieszyć oczy starociami i objeść się pieczonymi kasztanami. Nawet spotkania ze znajomymi w barze stają się naszym zwyczajem. Nowym zwyczajem na już nie tak nowej i wcale nie takiej obcej francuskiej ziemi. 


Trzeba pielęgnować swoje tradycje, to właśnie one tworzą wyjątkowość naszego życia i niejednokrotnie potrafią wypełnić pustkę czy tęsknotę za starymi czasami. 




Opowiedz o swoich przyzwyczajeniach i o tym jak o nie dbasz! 




Widzimy się już niedługo w kolejnym tekście -
obiecanym tekście o jednej z najpiękniejszych
dzielnic w Bordeaux, tak więc stay tuned!


Karolina

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Już nie długo czeka nasz ogólnopolska tradycja czyli przed świąteczne sprzątanie domów oraz mieszkań. Całe szczęście, że latem zamontowałam w domu odkurzanie centralne pójdzie szybko i sprawnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja właśnie dziś pisałem znów o Francji :) jaki świat mały :) pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!

Polub nas na Facebooku!